Macierzyństwo

Dziś we wpisie ani przepisu, ani tematów zdrowotnych. Dziś trochę prywaty. Po prostu przepełnia mnie ogromne szczęście i mam ochotę się tym z Wami podzielić.

Nigdy nie sądziłabym, że siedzenie w domu z dzieckiem może być takie zaskakujące i… cudowne. Czas wreszcie odrobinę spowolnił i zaczęłam cieszyć się drobnymi rzeczami. Początki były ciężkie, jednak obecnie wiem już o co chodzi mojemu dziecku i szybko znajdujemy odpowiedź na każdą bolączkę, co mnie niezmiernie cieszy.

Na początku strasznie trudne było karmienie piersią. Niby w ciąży starałam się do tego przygotować, przeczytałam mądre blogi i książki, jednak zderzenie z rzeczywistością momentami mnie przerastało. Ból podczas karmienia, słabe przybieranie Młodej i brak wsparcia ze strony lekarzy sprawiał, że miałam ochotę sięgnąć po mleko modyfikowane i zakończyć to wszystko. Jednak mimo wszystko nie potrafiłam tego zrobić. Wiedziałam, że moje mleko to jest najlepszą rzeczą, jaką mogę jej podarować. W końcu dałam sobie i Młodej czas, doedukowałam się w kwestii przystawiania i przybierania na wadze u niemowląt i… poszło! Ból podczas karmienia zniknął po 1,5 miesiąca, Młoda zaczęła ładnie przybierać, a obecnie karmienie jest dla nas obu przyjemnością i wiem, że warto było przetrzymać te trudne początki.

Po drodze zaliczyliśmy jeszcze kolki 😉 Naprawdę nie ma nic gorszego dla rodzica, niż wyjące dziecko, któremu niewiele można pomóc. Czego to nie wypróbowaliśmy?! Masaże, ciepłe okłady, suszarka, kropelki, bujanie, suszarka, lulanie, skakanie na piłce, znów suszarka, chusta i dla odmiany suszarka 😛 A kolki jak przyszły znienacka, tak poszły po miesiącu trwania. Teraz czekam na ząbkowanie 😛

Czemu o tym piszę? By uświadomić, że nie zawsze jest słodko i cudownie. No tak się po prostu nie da! Ale z drugiej strony macierzyństwo nauczyło mnie wielu fajnych rzeczy.

Codziennie rano, gdy się budzę i wita mnie uśmiech małego człowieka, to czuję, że żyję. Czuję, że mogłabym góry przenosić. Obserwowanie Młodej jak rośnie i uczy się nowych rzeczy jest fascynujące. W tym momencie cieszę się każdą drobnostką. Podążam za intuicją. Czuję taki wewnętrzny spokój i harmonię. Zauważam więcej szczegółów wokół mnie.

To niesamowite, jak bardzo życie się zmienia po pojawieniu się dziecka. Nie jest lepsze, ani gorsze. Po prostu jest inne. Pojawia się ktoś zupełnie zależny od Ciebie i dla kogo jesteś całym światem. Dla mnie to jedno z piękniejszych przeżyć, jakie dane mi doświadczyć. Jestem szczęśliwa i gotowa odkrywać świat na nowo z moim dzieckiem. Podróż dopiero się zaczęła!